czwartek, 19 marca 2015

PRZYWOŁUJEMY WIOSNĘ!!!



Przywołujemy wiosnę wraz z Pretty Nails by Kasia ! Konkurs polega na stworzeniu paznokci/makijażu/fryzury, który pokaże, jak bardzo chcemy wiosny! :) Was też gorąco zachęcam do wzięcia udziału. Więcej informacji TUTAJ. Może im będzie nas więcej, tym wiosna szybciej nadejdzie :)

Paznokcie robiłam już zeszłego lata i powiem Wam, że za każdym razem jak gdzieś mi zimą przemknęły przed oczami, zawsze zaczynałam tęsknić za wiosną :( Przypominałam sobie to cudowne ciepełko, zapach przyrody budzącej się do życia, widoku kwitnących kwiatów i drzew... Ach <3
Dlatego postanowiłam się podzielić ze światem moim mani, choć nie jest idealny (tragiczne, niedomyte skórki, gdyż zdjęcia były robione od razu ,,po" i ułamany paznokieć ;/ ). Pamiętam jednak ile radości sprawiło mi jego robienie i jak bardzo lubiłam później sobie na nie patrzeć, dlatego dodają tego posta. 

PS. Mam nadzieję, że wiosna naprawdę posłucha i szybko przyjdzie! :)




A Wy macie jakieś wiosenne mani? Jeśli tak, to szybko się tu ze mną nimi podzielcie! :)

Prawie wiosenne pozdrowienia,
Ciepły kącik


środa, 18 marca 2015

,,Zwykły" lakier wyglądający jak hybryda? Czemu nie! Sally Hansen Miracle Gel.



Ha! Piszę do Was elegancko z laptopa! :) Chyba moje problemy z bloggerem albo z wyszukiwarką [?] zostały zażegnane :) 

Tego pięknego słonecznego popołudnia przygotowałam dla Was recenzję nowej serii lakierów, która ukazała się w lutym Sally Hansen Miracle Gel, które mają dawać wrażenie manicure hybrydowego bez użycia lampy UV i utrzymywać się na paznokciach do 14 dni! Nie mogłam przejść obok nich obojętnie, musiałam je wypróbować! :)
Jeśli kiedykolwiek miałyście na paznokciach hybrydę lub żel, na pewno dobrze wiecie, że wygląda cudownie do czasu. Później pojawia się odrost, albo kolor zaczyna wam się po prostu nudzić. Poza tym musicie umówić się na wizytę, zapłacić (czasami naprawdę sporo), a później oglądać opłakany stan paznokci, które po takich zabiegach, szczególnie przy długotrwałym stosowaniu bardzo się niszczą.

I właśnie w tym momencie pojawiają się lakiery Miracle Gel. Wyglądają jak hybryda, a możecie zrobić je same! Wystarczy, że pomalujecie paznokcie dwoma cienkimi warstwami lakieru w  wybranym kolorze (dwie warstwy dają najlepszy efekt krycia), wykończycie je Topem i gotowe! Pomoże Wam w tym duży, płaski pędzelek, który ułatwi i przyśpieszy nakładanie lakieru. Tyle! Brzmi niewiarygodnie prosto i szybko? Bo dokładnie tak jest! Pamiętam jak kiedyś zawzięcie robiłam sobie tipsy i spędzałam nad nimi po 2-3 godz.. A tutaj po prostu czekacie dopóki lakier nie wyschnie (a schnie rozsądnie szybko)  i gotowe. Bez żadnego utwardzania pod lampą!
 Plusem jest również to, że lakier cudownie błyszczyŻadne z moich zdjęć nie oddają tego w pełni ( a szkoda), ale efekt jest widoczny do tego stopnia, że koleżanki pytały mnie, czy byłam u manicurzystki :) Z trwałości również jestem zadowolona. Co prawda po tygodniu zaczynały mi się nudzić (mania malowania :P), ale dawały radę. Po 10 dniach w końcu je zmyłam, bo zaczęły pojawiać się lekkie przetarcia/odpryski na czubkach. A, właśnie. Zmywacie te lakiery jak najzwyklejszy lakier! I powiem Wam, że nie zauważyłam pogorszenia kondycji paznokcia po zmyciu, więc możecie je stosować bez obaw, że zaraz będą wam się wyginały we wszystkie strony.

Pisałam Wam przed chwilą, że lakier szybko mi się nudzi. Firma Sally Hansen pomyślała także o tym! W zagranicznych sklepach tej marki dostępnych jest aż 45 cudownych kolorów! Co prawda w Polsce na razie jest ich 12, ale myślę, ba! mam nadzieję, że odcieni będzie cały czas przybywać. Ja mam lakier 160 Pinky Promise  i stał się on moją miłością od pierwszego wejrzenia. Jest pastelowo-cukierkowo-pudrowy, więc oprócz tego, że jak mam go na paznokciach, to mam ochotę go zjeść (nie, nie, spokojnie, z moją głową wszystko w porządku) to jeszcze będzie odpowiadał wiosennym trendom i wpasuje się w każdy pastelowy  look. :) 

Lakiery można kupić przez internet lub stacjonarnie, np. w Rossmanie. Cena wynosi ok. 34 zł, więc jak na prawie 14-dniowy manicure i pojemność aż 14,7 ml cena jest naprawdę rozsądna.

Lakiery doskonale sprawdzą się u pań, które pragną uzyskać długotrwały efekt ładnie wyglądającego manicure w domowym zaciszu. Na początku miałam napisać, że sprawdzą się u pań, które nie lubią malować paznokci, ale ja uwielbiam, a też je polubiłam, więc widocznie to tak nie działa ;) Dodatkowo idealnie sprawdzą się w podróży i na kilkudniowych wyjazdach, gdzie nie mamy lakierów pod ręką. No i pedicure w ich wydaniu również wygląda fantastycznie (wiem, bo mam) ;)

Podsumowując, nowa seria lakierów Miracle Gel bardzo pozytywnie mnie zaskoczyła. Naprawdę usiłowałam doszukać się jakiejś wady, gdyż gdzie bym nie spojrzała, wszystkie panie, które lakiery przetestowały były nimi zachwycone. Żadnego minusa nie znalazłam, więc szczerze Wam je polecam. 






Używałyście już lakierów z tej serii? Jeśli tak, to jak u Was się sprawdziły? Jestem bardzo ciekawa Waszych opinii! :)
Pozdrawiam Was wiosennie,
Ciepły kącik

niedziela, 15 marca 2015

O masce, która na moich włosach kompletnie się nie sprawdziła...


Wybaczcie, że piszę o tak późnej porze, ale mogę publikować posta przez laptopa i nie wiem jak długo to potrwa, dlatego chcę cieszyć się chwilą i coś dla Was naskrobać.

Raczej wolę pisać o produktach, z których jestem zadowolona, bo jest to miłe, przyjemne i ogólnie pozytywne. Dziś jednak muszę podzielić się z Wami opinią o masce, która kompletnie na moich włosach się nie sprawdziła. Mowa oczywiście o masce arganowej masce 8 w 1 z Eveline. I o ile w jakże sławnej odżywce 8 w 1 tej firmy się zakochałam, o tyle ta maska to dla moich włosów kompletny niewypał. No cóż, czasami tak już jest, że co za dużo, to niezdrowo...



Opis producenta i skład:

Może przeanalizuję w punktach, co w tej masce według mnie poszło nie tak:

1. Intensywna regeneracja struktury włosa.
Czy aby na pewno? Nie jestem jakąś znawczynią składów (jeszcze), ale już teraz mogę stwierdzić, że ta maska jest dość uboga. Ok, jest wysoko w składzie Gliceryna, która nawilża, ale czy to czasem nie miał być olejek arganowy? Czytając skład duuużo dalej w końcu go znalazłam, podobnie keratynę, ale dopiero po takim składniku jak Parfum, a powinniście wiedzieć, że wszystko, co po nim występuje, użyte jest w ilości minimalnej, której praktycznie nawet nie odczujemy, więc na mój rozum to tak jakby tego nie było, ale trzeba dać, żeby ludzie kupowali...
2. Dogłębne nawilżenie i elastyczność.
Nawilżenie gliceryną -,- Ok, niech im będzie.
3. Nawilżenie i wygładzenie.
I po raz kolejny to nawilżenie... A co do wygładzenia to faktycznie. Tak mi wygładziło, że wyglądałam jak mop. Włosy były wręcz ulizane, a nie wygładzone. I obciążone tak, że już pierwszego dnia po myciu wyglądały, jakbym co najmniej 3 dni ich nie myła, przy nałożeniu naprawdę niewielkiej ilości...
4. Łatwa stylizacja.
No w tym momencie parsknęłam śmiechem. Łatwa stylizacja, ponieważ jej nie ma. Włosy po nałożeniu tej maski nadają się tylko i wyłącznie do ponownego mycia. A jeśli nie, to zafundujecie otoczeniu przetłuszczone, zbijające się w strąki cztery włosy na krzyż.
5. Połysk od nasady aż po same końce
Obejrzyjcie sobie reklamę w telewizji różnego rodzaju szamponów i odżywek. Widzicie ten blask? Myślicie, że ta maska temu podoła? Oczywiście, że tak. Pod warunkiem, że użyjecie naprawdę porządnego photoshopa na zdjęciu Waszych włosów.
6. Maksymalna objętość.
Jak już wyżej wspomniałam, objętości tu nie ma żadnej. Null! Jest za to mega przyliz, więc nawet lew z jego bujną grzywą by płakał nad efektem, gdyby ją zastosował.
7 Wydłużona trwałość fryzury.
Po raz 7 nie! Dalsze analizowanie punktów to paranoja. To tak jakby dalej pokazywali, dlaczego ta maska jest do bani... Jak trwałość fryzury może być wydłużona, skoro włosy od razu wyglądają na tłuste? Chociaż nie! Zaczekajcie! To ma sens! Skoro włosy już pierwszego dnia wyglądają tragicznie, to znaczy, że w następnych dniach już nie będą mogły wyglądać gorzej! Genialne, tylko powinno działać odwrotnie.
8. Ochrona koloru i pasemek.
Tu się nie wypowiem, bo nie farbowałam nigdy włosów, pasemek też nie mam, więc może chociaż pod tym względem się sprawdzi. Chociaż wątpię, bo skoro bardzo obciąża i skraca świeżość włosów, to trzeba je częściej myć, a to z kolei prowadzi do szybszego wypłukiwania się koloru.

Tyle. Bardzo się cieszę, że dobrnęłam do końca. Jak widzicie dla kogoś, kto ma cienkie, delikatne i całkiem zdrowe włosy maska będzie totalnym bublem. Skreślam ją z mojej listy produktów, z którymi chcę mieć do czynienia, ale Wy wcale skreślać jej nie musicie. Jeśli ktoś ma gęste, puszące się i baardzo zniszczone prostownicą/lokówką/zabiegami chemicznymi włosy, to może się ona sprawdzić. Niestety moje włosy jej nigdy nie zaakceptują...  Pozostanę więc wierna Kallosom, które robią moim włosom dobrze i nie obudzę przerażona, że moje włosy wyglądają jakbym taplała je w oleju. Zresztą o nich też na pewno pojawi się wpis na blogu :)
Jednak, żeby nie było, że jestem taka zła, taka surowa, to powiem Wam, że bardzo podoba mi się zapach tej maski. Miałabym ochotę ją zjeść :) Jedyny plus.

Testowałyście kiedyś tą maskę? Co o niej sądzicie?
Pozdrawiam Was trochę deszczowo,
Ciepły kącik


czwartek, 12 marca 2015

Paznokciowe esy-floresy


Bardzo długo zastanawiałam się, czy dodawać tego posta. I bynajmniej nie dlatego, że miałam problem z opublikowaniem czegokolwiek (nadal mam, piszę do Was z super zacinającego się telefonu .. ) ale dlatego, że efekt moich poczynań nie do końca mnie zachwycił. Ok, na wzorniku wygląda to nie najgorzej, ale na paznokciu jednak budzi pewne zastrzeżenia..




No ewidentnie im czegoś brakuje. Albo mi talentu :P Zastanawia mnie po prostu dlaczego na wzornikach wyszły lepiej. Przecież wszystko robiłam tak samo i tak sobie teraz myślę, że lakier zaczął wysychać zanim ja zaczęłam tworzyć i to musi być powód, dlaczego kolory nie połączyły się idealnie. A propos...

Może kilka słów o tym jak je wykonałam :)  Wybrałam sobie 3 lakiery i kolejno pomalowałam na paznokciu 3 paski, każdy w innym kolorze. Następnie sondą zaczęłam przesuwać w prawo, w lewo i do góry, tworząc takie właśnie esy-floresy :) Na koniec Top Coat i gotowe.

UWAGA! Cały proces malowania i robienia wzorku musi przebiegać szybko i sprawnie, w przeciwnym wypadku kolory nie będą odpowiednio na siebie się nakładać, o czym  sama się przekonałam :p 

To chyba na tyle, jeśli chodzi o technikę. Fajne w tej metodzie jest to, że jest bardzo dużo możliwości kolorystycznych i sposobów na stworzenie wybranego przez Was wzorka :) Poniżej pokażę Wam lakiery, których użyłam do wykonania propozycji ze wzornika:



A Wy co myślicie o takich zdobieniach? Podobają Wam się czy coś byście zmieniły?
PS. Przepraszam za nieobecność na blogu, ale nie mogę z laptopa dodać posta i muszę się męczyć na telefonie. Mam jednak nadzieję, że wkrótce uda mi się to naprawić :)

Pozdrawiam Was serdecznie,
Ciepły kącik

niedziela, 22 lutego 2015

Największe książkowe zaskoczenie roku, czyli ,,Zniszcz ten dziennik"

Cześć!


Witam Was dzisiaj bardzo wiosennie :) U Was też jest taka piękna pogoda? Aż chce się żyć, gdy widzę w lutym na termometrze 12 stopni na plusie i to cudowne słoneczko :) Ale dzisiaj nie o pogodzie mowa tylko o moim największym książkowym zaskoczeniu roku, a może nawet i życia, czyli o książce ,,Zniszcz ten dziennik" Keri Smith. 

Myślałam, naprawdę myślałam, że jest to normalna książka. Że jakiś bohater, jakaś fabuła, wątki zapisywane w formie dziennika/ pamiętnika... Nic bardziej mylnego! Dlatego od razu mówię, tej książki się nie naczytacie, więc jeśli właśnie na to jesteście nastawieni, to będziecie rozczarowani.
Ale! 
Książka ta jest w sumie ciekawym pomysłem i jeśli marzy Wam się powrót do dzieciństwa, gdzie musicie wykonywać przeróżne zadania to będzie strzał w dziesiątkę! Bo właśnie takie rzeczy tutaj znajdziecie :)




W sumie to nawet ciekawe i dla kogoś, kto szuka czegoś ,,innego", nowego, będzie w sam raz. Ja, przyznam szczerze, jestem trochę na nie. Dlaczego? Po prostu chyba za bardzo kocham i szanuję książki, żeby np. nimi rzucać, skakać po nich czy wyrywać kartki (a są to zadania). Poza tym wiecie, drzewa= tlen, więc tym bardziej mi szkoda. Książkę kupiłam na prośbę siostry i jak widziałam co z nią robiła, mroziło mi krew w żyłach... 



Ale żeby nie było, to są w niej również całkiem przyjazne polecenia,np. ponumeruj wszystkie strony, zbieraj znaczki z otrzymanej poczty... Wiem, teraz zanudziłam, ale nie potrafiłabym iść z książką pod prysznic czy mazać po niej agresywnie. Chyba się starzeję...

No cóż, w każdym razie książka jest bestsellerem cieszącym się ogromną popularnością. W Empiku widziałam już nawet drugą część pt. ,,To nie książka". Gdy kupowałam właśnie ,,Zniszcz ten dziennik" pewna pani powiedziała mi, że druga część jest jeszcze lepsza. Tylko teraz tak się zastanawiam... To co? To teraz jest zadanie, żeby zrzucić książkę z dachu? Albo ją po prostu spalić?

Podsumowując... ja jestem na nie, bo szukam jednak czegoś z fabułą, najlepiej o miłości i z happy endem. Zdaję sobie jednak sprawę, że są osoby, którym książka bardzo się spodoba i będą ją polecać (moja siostra jest zachwycona). Kupiłam ją w promocji za 19.99 zł, więc cena nie jest wygórowana i jeśli jesteście jej ciekawi to możecie kupić. Najwyżej oddacie młodszemu rodzeństwu/dziecku/siostrzenicy. Jedno jest pewne  - z  z tą  książką nie będziecie się nudzić. A w sumie jakby tak się zastanowić to chyba o to chodzi, prawda? ;)

Macie tą książkę? Co o niej myślicie? Jestem bardzo ciekawa Waszych opinii i czy tylko ja jestem do  niej sceptycznie nastawiona. Dajcie znać! :)

Pozdrawiam Was wiosennie,
Ciepły kącik





czwartek, 19 lutego 2015

Akcja: ,,Nakręćmy się na wiosnę!"


Witajcie!






Dziś przychodzę do Was z propozycją nie do odrzucenia! Co powiecie na akcję: ,,Nakręćmy się na wiosnę? Organizatorką akcji są Włosy na emigracji . Ja jestem pełna entuzjazmu i serdecznie Was zachęcam do wzięcia udziału.

O co się rozchodzi?

Otóż akcja polega na zakręcaniu włosów różnymi metodami BEZ UŻYCIA CIEPŁA! Możecie zrobić to raz w miesiącu, a możecie cały czas. Ważne jest aby w czasie trwania akcji 21.02 - 21.06.2015r. przesłać na maila nakrecmysienawiosne@gmail.com zdjęcia z Waszymi poczynaniami cyklicznie przed upływem dnia 21 każdego miesiąca. Może to być naprawdę świetną zabawą i okazją do pokombinowania z włosiętami ;)

Zgłaszacie się tutaj Klik i tam też poznacie wszystkie szczegóły wiosennej akcji.

Jeszcze raz serdecznie Was zapraszam i sama mam nadzieję, że odkryję wiele ciekawych i nieinwazyjnych metod kręcenia włosów bez użycia lokówki/suszarki/ prostownicy i innego rodzaju zła :)

Jesteście zainteresowane?

Pozdrawiam Was cieplutko,
Ciepły kącik

niedziela, 15 lutego 2015

Konkurs kosmetyczny u Kasiowe Testowanie !

To znowu ja ;)


Kasiowe Testowanie ogłasza konkurs, w którym do wygrania są dwa świetne zestawy kosmetyków. Jeśli tylko macie ochotę, a jeszcze nie wzięliście udziału to gorąco zapraszam :) 




Link do baneru konkursowego: Klik

Pozdrawiam,
Ciepły kącik